Emocje

Jak przygotować dziecko w spektrum do wizyty u lekarza, fryzjera lub dentysty?

Nowe miejsce, obca osoba, dotyk, hałas i brak pewności, co wydarzy się za chwilę, mogą sprawić, że zwykła wizyta stanie się dla dziecka w spektrum bardzo trudna. Pokazujemy, jak wcześniej zwiększyć przewidywalność, ograniczyć liczbę bodźców i przygotować prosty plan na sytuację, gdy napięcie zacznie rosnąć.

Autor: Urszula Czekirda — konsultacje rodzicielskie, ASD, wsparcie pedagogiczne, doradztwo zawodowe

Kwalifikacje: Pedagog i pedagog specjalny — praca ze spektrum autyzmu; Trener umiejętności społecznych i wsparcia w codziennym funkcjonowaniu; Psycholog kliniczny - psychoterapia w trakcie uzupełniających studiów; Doświadczenie w HR i planowaniu ścieżek zawodowych

zająć pół godziny.

Badanie u lekarza czasem kończy się po kilku prostych czynnościach.

Dla dziecka w spektrum przygotowanie do takiej sytuacji może jednak zacząć się znacznie wcześniej.

Trzeba wejść do nieznanego pomieszczenia, poczekać, zaakceptować obecność obcej osoby, odpowiedzieć na pytania, znieść dotyk, nowe zapachy, ostre światło albo nieprzewidywalne dźwięki.

Do tego dochodzi niepewność:

„Co dokładnie będzie się działo?”

„Czy będzie bolało?”

„Kiedy będę mógł wyjść?”

„Czy ktoś mnie dotknie bez uprzedzenia?”

„Co jeśli nie dam rady?”

Dla dorosłego część tych rzeczy jest oczywista. Dla dziecka może oznaczać wiele niewiadomych pojawiających się jednocześnie.

Dlatego przygotowanie nie powinno polegać wyłącznie na powiedzeniu:

„Nie bój się, nic się nie stanie”.

Znacznie bardziej pomocne może być pokazanie dziecku, co się wydarzy, jakie ma możliwości i co zrobimy, jeśli sytuacja okaże się zbyt trudna.

Dlaczego takie wizyty mogą być szczególnie obciążające?

Każde dziecko może obawiać się lekarza, dentysty czy pierwszej wizyty u fryzjera.

U dziecka w spektrum dodatkowym obciążeniem mogą być trudności związane z przewidywaniem przebiegu sytuacji, przetwarzaniem bodźców sensorycznych oraz komunikowaniem dyskomfortu.

Problemem może być na przykład:

  • dźwięk suszarki,
  • wibracja maszynki do włosów,
  • zapach środków dezynfekujących,
  • światło lampy dentystycznej,
  • dotyk twarzy lub głowy,
  • fartuch dotykający szyi,
  • nieznana pozycja ciała,
  • otwieranie ust przez dłuższy czas,
  • odgłos urządzeń medycznych,
  • czekanie w zatłoczonej poczekalni,
  • niespodziewana zmiana kolejności,
  • obca osoba zadająca wiele pytań.

To, że dla nas dany bodziec jest niewielki, nie oznacza, że dla dziecka również taki będzie.

Dlatego warto patrzeć nie tylko na samą czynność — badanie, strzyżenie czy kontrolę zębów — ale na całe doświadczenie od wyjścia z domu aż do powrotu.

Zacznijmy od ustalenia, co właściwie jest trudne

Nie każde dziecko obawia się tego samego.

Jedno będzie spokojne podczas badania, ale nie zniesie czekania.

Drugiemu nie będzie przeszkadzać gabinet, ale bardzo trudno zaakceptuje dotyk.

Kolejne może tolerować większość czynności, dopóki ktoś nie wykona czegoś bez wcześniejszego uprzedzenia.

Zanim przygotujemy plan, warto zastanowić się:

  • Czy dziecko zna to miejsce?
  • Czy wie, co będzie robione?
  • Czy boi się bólu?
  • Jak reaguje na dotyk?
  • Czy przeszkadzają mu konkretne dźwięki?
  • Czy trudno mu czekać?
  • Czy rozumie polecenia typu „otwórz szeroko usta”?
  • Czy ma wcześniejsze trudne doświadczenie?
  • Czy potrafi powiedzieć „stop” lub „potrzebuję przerwy”?
  • Co zwykle pomaga mu odzyskać równowagę?

Nie przygotowujemy dziecka do „wizyty u dentysty” jako ogólnego wydarzenia.

Przygotowujemy je do konkretnych elementów, które mogą być dla niego trudne.

Powiedzmy wcześniej, dokąd idziemy

Jeżeli wiemy o wizycie wcześniej, zazwyczaj warto o niej powiedzieć.

Nie musi to oznaczać informowania z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. U niektórych dzieci zbyt wczesna zapowiedź sprawia, że napięcie trwa przez wiele dni.

Warto dobrać czas do konkretnego dziecka.

Jednemu pomoże wpisanie wizyty do kalendarza tydzień wcześniej.

Innemu wystarczy informacja dzień wcześniej:

„Jutro po szkole jedziemy do dentysty”.

Najważniejsze, żeby dziecko nie dowiedziało się dopiero w drodze, jeśli możemy tego uniknąć.

Nagła informacja:

„Przy okazji jedziemy jeszcze do lekarza”

może znacząco zwiększyć poczucie utraty kontroli.

Wyjaśniajmy konkretnie, co będzie się działo

Zdanie:

„Pani tylko obejrzy zęby”

może być dla dziecka niewystarczające.

Co oznacza „obejrzy”?

Czy będzie dotykać?

Czym?

Jak długo?

Czy trzeba będzie leżeć?

Czy urządzenie będzie wydawać dźwięk?

Możemy rozpisać wizytę krok po kroku:

  1. Wejdziemy do budynku.
  2. Podejdziemy do recepcji.
  3. Możemy chwilę poczekać.
  4. Wejdziemy razem do gabinetu.
  5. Usiądziesz na fotelu.
  6. Dentysta poprosi cię o otwarcie ust.
  7. Będzie oglądał zęby małym lusterkiem.
  8. Jeśli potrzebne będzie coś więcej, najpierw o tym porozmawiamy.
  9. Potem wyjdziemy i wrócimy do domu.

Im bardziej przewidywalna jest sytuacja, tym mniej dziecko musi samodzielnie wypełniać niewiadome.

Nie obiecujmy, że „na pewno nie będzie bolało”

Chcemy uspokoić dziecko, więc łatwo powiedzieć:

„Nie będzie bolało”.

Problem pojawia się wtedy, gdy jednak wystąpi dyskomfort.

Dziecko może nie tylko się przestraszyć, ale również poczuć, że wcześniejsza informacja była nieprawdziwa.

Bezpieczniej powiedzieć:

„Nie wiem dokładnie, co poczujesz. Niektóre rzeczy mogą być nieprzyjemne. Jeśli coś będzie bolało albo będzie za dużo, chcę, żebyś mi o tym powiedział”.

Możemy też ustalić:

„Jeżeli lekarz będzie musiał zrobić coś, czego teraz nie planujemy, najpierw nam powie”.

Nie zawsze będziemy w stanie zagwarantować brak bólu.

Możemy jednak zwiększyć przewidywalność i dać dziecku poczucie, że jego sygnały będą traktowane poważnie.

Pokażmy miejsce wcześniej

Jeżeli jest taka możliwość, pomocne może być obejrzenie miejsca przed właściwą wizytą.

Nie zawsze trzeba organizować osobne wejście.

Możemy:

  • pokazać zdjęcia gabinetu,
  • obejrzeć stronę placówki,
  • sprawdzić, jak wygląda fotel,
  • zobaczyć wejście na mapie,
  • pokazać zdjęcie osoby prowadzącej,
  • przejechać wcześniej obok budynku.

Jeżeli gabinet jest otwarty na takie rozwiązania, można zapytać o krótką wizytę adaptacyjną.

Dziecko może wtedy wejść, zobaczyć pomieszczenie, usiąść na fotelu i wyjść bez wykonywania właściwego zabiegu.

Dzięki temu podczas kolejnego spotkania przynajmniej część elementów będzie już znajoma.

Przygotujmy prostą historyjkę lub plan obrazkowy

Dla dziecka, które dobrze korzysta ze wsparcia wizualnego, możemy przygotować prostą sekwencję.

Na przykład przed fryzjerem:

  1. Jedziemy do salonu.
  2. Czekamy.
  3. Siadam na fotelu.
  4. Dostaję pelerynę.
  5. Fryzjer dotyka moich włosów.
  6. Włosy są skracane.
  7. Mogę poprosić o przerwę.
  8. Zdejmujemy pelerynę.
  9. Wracamy do domu.

Możemy użyć:

  • zdjęć,
  • piktogramów,
  • krótkich zdań,
  • prostego rysunku,
  • checklisty.

Plan powinien być prosty.

Nie musi wyglądać profesjonalnie. Najważniejsze, żeby dziecko mogło z niego zrozumieć, co nastąpi po czym.

Powiedzmy również, czego nie wiemy

Przewidywalność nie oznacza udawania, że możemy przewidzieć każdy szczegół.

Możemy powiedzieć:

„Nie wiem, czy będziemy czekać pięć czy piętnaście minut”.

„Nie wiem, czy lekarz będzie chciał zrobić dodatkowe badanie”.

„Nie wiem, czy fotel będzie taki sam jak na zdjęciu”.

Możemy od razu dodać:

„Jeśli coś się zmieni, powiem ci, jaki jest nowy plan”.

To szczególnie ważne dla dzieci, które bardzo mocno trzymają się zapowiedzianej sekwencji.

Lepiej przygotować je na pewien zakres nieprzewidywalności niż stworzyć scenariusz, który przy pierwszej zmianie całkowicie się rozpada.

Ustalmy sygnał „stop”

Dziecko może mieć trudność z powiedzeniem:

„Jestem już bardzo przeciążony i potrzebuję przerwy”.

Możemy wcześniej ustalić prosty sygnał.

Może to być:

  • słowo „stop”,
  • podniesienie ręki,
  • pokazanie konkretnej karty,
  • dotknięcie ręki rodzica,
  • ustalony gest.

Warto przećwiczyć go przed wizytą.

Mówimy:

„Kiedy pokażesz rękę, poprosimy o chwilę przerwy”.

Ważne, aby taki sygnał rzeczywiście coś znaczył.

Jeżeli dziecko go używa, a wszyscy ignorują komunikat i kontynuują czynność, szybko przestanie ufać temu rozwiązaniu.

Oczywiście nie każdą procedurę medyczną można zatrzymać w dowolnej sekundzie. Warto wtedy wcześniej wyjaśnić, które etapy można przerwać, a które muszą zostać szybko dokończone ze względów bezpieczeństwa.

Uprzedzajmy przed dotykiem

Dla wielu dzieci szczególnie trudny jest dotyk, którego się nie spodziewają.

Warto poprosić osobę prowadzącą:

„Proszę mówić przed każdym dotknięciem, co pani teraz zrobi”.

Zamiast nagłego złapania dziecka za głowę może pojawić się:

„Teraz dotknę twojego policzka”.

„Za chwilę położę rękę na twoim ramieniu”.

„Teraz dotknę włosów nad uchem”.

Dziecko może nadal nie lubić dotyku, ale ma chwilę na przygotowanie się.

To niewielka zmiana, która czasem bardzo mocno obniża napięcie.

Przygotowanie do fryzjera

Wizyta u fryzjera może zawierać kilka bardzo intensywnych bodźców jednocześnie.

Dziecku może przeszkadzać:

  • dotykanie włosów,
  • czesanie,
  • spadające włosy,
  • peleryna na szyi,
  • zapach kosmetyków,
  • dźwięk suszarki,
  • maszynka,
  • lustro,
  • obecność wielu osób.

Możemy wcześniej sprawdzić poszczególne elementy w domu.

Na przykład:

  • delikatnie dotykać włosów,
  • pokazać dźwięk maszynki z dużej odległości,
  • założyć na chwilę ręcznik wokół ramion,
  • ćwiczyć siedzenie na krześle przez kilka minut,
  • pokazać, że włosy mogą spaść na ubranie.

Nie chodzi o zmuszanie dziecka do przyzwyczajenia się za wszelką cenę.

Sprawdzamy, co jest szczególnie trudne i jak możemy zmniejszyć obciążenie.

Jeżeli problemem jest suszarka, możemy zapytać, czy można z niej zrezygnować.

Jeżeli dziecko źle znosi włosy na skórze, możemy przygotować ubranie na zmianę.

Jeżeli trudno jest siedzieć długo, możemy wybrać prostszą fryzurę albo podzielić czynność na etapy.

Przygotowanie do dentysty

Gabinet dentystyczny może być szczególnie wymagający sensorycznie.

Mamy:

  • bardzo jasną lampę,
  • nietypowe zapachy,
  • rękawiczki,
  • dotyk wewnątrz ust,
  • urządzenia wydające różne dźwięki,
  • wibracje,
  • wodę,
  • konieczność pozostawania w określonej pozycji.

Przed wizytą możemy przećwiczyć w domu:

  • otwieranie ust przez kilka sekund,
  • liczenie zębów,
  • dotknięcie zębów zwykłym lusterkiem,
  • leżenie z głową lekko odchyloną,
  • sygnał „stop”.

Możemy też pokazać dziecku zdjęcia podstawowych narzędzi.

Nie musimy przedstawiać każdego szczegółu zabiegu. Ważne, żeby najważniejsze elementy nie pojawiły się całkowicie bez zapowiedzi.

Warto również poinformować gabinet wcześniej o potrzebach dziecka.

Przygotowanie do lekarza

Wizyta lekarska może wyglądać bardzo różnie, dlatego warto powiedzieć dziecku, co wiemy.

Możemy powiedzieć:

„Lekarz najpierw z nami porozmawia”.

„Może poprosić cię o zdjęcie bluzy”.

„Posłucha twojego serca i płuc”.

„Może zajrzeć do gardła”.

„Jeżeli będzie potrzebne dodatkowe badanie, najpierw nam o tym powie”.

Jeżeli wiemy, że planowane jest pobranie krwi, szczepienie albo inna nieprzyjemna procedura, nie ukrywajmy tego.

Powiedzenie dziecku dopiero w gabinecie:

„A teraz jeszcze tylko szybkie ukłucie”

może zniszczyć poczucie przewidywalności również przy kolejnych wizytach.

Możemy uczciwie powiedzieć:

„Będzie ukłucie. Może zaboleć. Będę przy tobie i powiemy ci, kiedy się zaczyna i kiedy kończy”.

Zadbajmy o poczekalnię

Często skupiamy się na samym badaniu, a największe przeciążenie zaczyna się wcześniej.

Poczekalnia może oznaczać:

  • wiele osób,
  • płaczące dzieci,
  • rozmowy,
  • telewizor,
  • ostre światło,
  • zapachy,
  • niepewność czasu oczekiwania.

Jeżeli to możliwe, możemy:

  • wybrać pierwszą godzinę przyjęć,
  • zapytać o mniej oblegany termin,
  • poczekać na zewnątrz,
  • poprosić o telefon, gdy nadejdzie kolej,
  • zabrać słuchawki,
  • przygotować znaną aktywność.

Czasem piętnaście minut mniej w zatłoczonej poczekalni może zrobić większą różnicę niż dodatkowe ćwiczenie przed wizytą.

Zabierzmy coś znajomego

Nowe miejsce może stać się trochę łatwiejsze, jeśli dziecko ma przy sobie coś znanego.

Może to być:

  • ulubiony przedmiot,
  • mała zabawka,
  • słuchawki,
  • tablet,
  • książka,
  • kocyk,
  • coś do ściskania w dłoni.

Nie traktujmy takiego przedmiotu jako przeszkody w „uczeniu samodzielności”.

Jeżeli pomaga dziecku przejść przez trudną sytuację bez nadmiernego przeciążenia, pełni ważną funkcję regulacyjną.

Z czasem jego rola może się zmniejszyć.

Nie musi jednak znikać tylko dlatego, że dziecko „powinno już sobie radzić”.

Dajmy dziecku wybór tam, gdzie jest możliwy

Podczas wizyty wiele rzeczy jest poza kontrolą dziecka.

Możemy więc zwiększać jego wpływ w tych obszarach, w których wybór jest możliwy.

Na przykład:

„Chcesz usiąść na fotelu sam czy najpierw obok mnie?”.

„Wolisz słuchawki czy bez?”.

„Najpierw prawe czy lewe ucho?”.

„Chcesz wiedzieć wcześniej o każdym kroku czy tylko o tych ważniejszych?”.

„Wolisz oglądać, co robi dentysta, czy patrzeć w inną stronę?”.

Wybór nie oznacza:

„Czy chcesz dziś iść do lekarza?”

jeśli wizyta jest konieczna.

Dajemy wpływ wewnątrz granicy, której nie możemy zmienić.

Nie przekupujmy, ale możemy zaplanować coś przyjemnego po wizycie

Możemy powiedzieć:

„Po wizycie wracamy do domu i masz spokojny czas”.

„Potem pojedziemy na plac zabaw”.

„Po dentyście obejrzymy razem film”.

Nie musi to być nagroda za „grzeczne zachowanie”.

Może być po prostu przewidywalnym elementem planu.

Dziecko wie:

„Ta trudna sytuacja ma koniec, a później wydarzy się coś znajomego”.

Unikajmy natomiast:

„Jak będziesz grzeczny, dostaniesz nagrodę”.

Co znaczy „grzeczny”?

Czy dziecko, które płacze, ale współpracuje, było grzeczne?

Czy dziecko, które potrzebowało przerwy, zawiodło?

Lepiej doceniać konkret:

„Powiedziałeś, że potrzebujesz przerwy”.

„Pokazałaś, kiedy było za dużo”.

„Dałeś radę powiedzieć lekarzowi, że dotyk był nieprzyjemny”.

Nie używajmy wstydu jako motywacji

W trudnym momencie mogą pojawić się komunikaty:

„Takie duże dziecko i się boisz?”.

„Zobacz, inne dzieci siedzą spokojnie”.

„Nie rób mi wstydu”.

„Przecież nic ci nie robią”.

Takie słowa mogą sprawić, że dziecko zacznie ukrywać napięcie.

Nie sprawiają jednak, że bodźce stają się łatwiejsze.

Możemy powiedzieć:

„Widzę, że to jest trudne”.

„Możesz się bać i nadal spróbować zrobić jeden krok”.

„Nie musisz udawać, że jest łatwo”.

Uznanie trudności nie oznacza natychmiastowej rezygnacji z wizyty.

Możemy wspierać dziecko w zrobieniu kolejnego możliwego kroku.

Co zrobić, jeśli dziecko odmawia wejścia?

Dziecko może zatrzymać się przed budynkiem, samochodem albo drzwiami gabinetu.

Nie zawsze warto od razu zwiększać nacisk.

Możemy najpierw spróbować ustalić, czego dotyczy trudność.

„Nie chcesz wejść, bo się boisz tego, co będzie w środku, czy jest teraz za dużo ludzi?”.

„Chcesz najpierw zobaczyć wejście?”.

„Możemy przez minutę zostać tutaj i potem zrobić kolejny krok”.

Czasami pomocne będzie podzielenie sytuacji:

  1. Podejdźmy do drzwi.
  2. Wejdźmy tylko do poczekalni.
  3. Usiądźmy.
  4. Sprawdźmy, co dalej.

Mały krok nie oznacza rezygnacji z celu.

Pozwala dziecku przechodzić przez sytuację w tempie, w którym nadal zachowuje część kontroli.

A jeśli mimo przygotowania pojawi się wybuch?

Nawet świetne przygotowanie nie gwarantuje spokojnej wizyty.

Dziecko może być tego dnia zmęczone. Wizyta może się opóźnić. Pojawi się niespodziewany dźwięk. Plan się zmieni.

Jeżeli napięcie gwałtownie rośnie:

  • ograniczmy liczbę słów,
  • zmniejszmy bodźce,
  • dajmy dziecku przestrzeń,
  • przypomnijmy sygnał „stop”,
  • sprawdźmy, czy można zrobić przerwę,
  • zadbajmy o bezpieczeństwo,
  • nie wymagajmy w tym momencie tłumaczenia emocji.

Możemy powiedzieć:

„Jest za dużo. Robimy przerwę”.

„Nie musisz teraz odpowiadać”.

„Najpierw wyjdziemy w spokojniejsze miejsce”.

Dopiero później zastanawiamy się, co dalej.

Czasami warto przerwać wizytę

Nie każdą wizytę trzeba za wszelką cenę doprowadzić do końca.

Jeżeli nie jest to pilna procedura medyczna, a dziecko znajduje się w stanie silnego przeciążenia, czasem lepszym rozwiązaniem może być zakończenie próby i przygotowanie kolejnego podejścia.

Możemy ustalić z dentystą:

„Dzisiaj udało się wejść do gabinetu i usiąść na fotelu. Na tym kończymy”.

To może być sukces.

Kolejnym razem dziecko wejdzie do miejsca, które nie jest już całkowicie nieznane.

Oczywiście są sytuacje, w których badania lub leczenia nie można odłożyć. Wtedy potrzebny jest indywidualny plan uzgodniony z personelem medycznym.

Najważniejsze, aby nie przedstawiać każdej przerwanej próby jako porażki dziecka.

Nie przytrzymujmy dziecka bez potrzeby

Siłowe przeprowadzenie procedury może czasami prowadzić do jej wykonania, ale jednocześnie zwiększyć lęk przed kolejnymi wizytami.

W przypadku czynności niepilnych warto szukać alternatyw:

  • więcej czasu,
  • krótsza wizyta,
  • adaptacja,
  • inny specjalista,
  • mniej bodźców,
  • podział zabiegu na części.

W medycynie mogą zdarzyć się sytuacje, w których konieczne są działania związane z bezpośrednim bezpieczeństwem lub zdrowiem dziecka. Wtedy decyzje powinny być podejmowane przez odpowiednio przygotowany personel i jasno wyjaśnione opiekunowi.

Przy rutynowej wizycie nie traktujmy jednak fizycznego przymusu jako pierwszego rozwiązania problemu współpracy.

Poinformujmy specjalistę przed wizytą

Nie musimy czekać, aż trudność pojawi się w gabinecie.

Przy rezerwacji możemy powiedzieć:

„Moje dziecko jest w spektrum i bardzo źle reaguje na nagły dotyk”.

„Proszę uprzedzać przed każdą czynnością”.

„Dziecko korzysta ze słuchawek”.

„Potrzebuje krótkich, konkretnych komunikatów”.

„Może potrzebować krótkiej przerwy”.

Nie musimy przekazywać całej historii dziecka.

Wystarczą informacje, które mają znaczenie dla przebiegu wizyty.

Warto też zapytać:

  • czy można wybrać spokojniejszą godzinę,
  • czy rodzic może być cały czas obecny,
  • czy możliwa jest wizyta adaptacyjna,
  • czy można ograniczyć liczbę osób w pomieszczeniu,
  • ile mniej więcej potrwa spotkanie.

Nie każdy specjalista będzie dobrym wyborem

Kompetencje medyczne lub zawodowe są bardzo ważne, ale przy dziecku potrzebującym większej przewidywalności znaczenie ma również sposób komunikacji.

Pomocna będzie osoba, która:

  • mówi konkretnie,
  • uprzedza przed dotykiem,
  • nie zawstydza,
  • daje chwilę na odpowiedź,
  • respektuje ustalony sygnał przerwy,
  • potrafi zmodyfikować tempo,
  • nie interpretuje każdego wycofania jako złego zachowania.

Jeżeli po kilku wizytach widzimy, że specjalista stale ignoruje potrzeby dziecka i zwiększa jego lęk, warto rozważyć zmianę miejsca, jeśli mamy taką możliwość.

Dopasowanie środowiska również jest elementem wsparcia.

Po wizycie nie pytajmy od razu: „No i było się czego bać?”

To kuszące.

Wizyta się udała, nic dramatycznego się nie wydarzyło, więc chcemy pokazać dziecku, że jego wcześniejszy lęk był niepotrzebny.

Możemy powiedzieć:

„Widzisz? Zupełnie nie było się czego bać”.

Dziecko może jednak rzeczywiście odczuwać ogromne napięcie podczas całej wizyty.

Lepiej zapytać:

„Co było najtrudniejsze?”.

„Co okazało się łatwiejsze, niż myślałeś?”.

„Co następnym razem możemy zrobić inaczej?”.

„Co najbardziej ci pomogło?”.

Dzięki temu zbieramy informacje do kolejnego planu.

Zauważajmy konkretne strategie

Zamiast ogólnego:

„Byłeś bardzo dzielny”

możemy zauważyć:

„Powiedziałeś, że potrzebujesz przerwy, zanim napięcie zrobiło się bardzo duże”.

„Mimo że dźwięk maszynki był trudny, założyłeś słuchawki i zostałeś na fotelu”.

„Powiedziałaś dentystce, że potrzebujesz, żeby wcześniej uprzedzała o dotyku”.

Takie komunikaty pokazują dziecku, jakie działania rzeczywiście mu pomogły.

Nie uczymy, że sukces oznacza brak strachu lub brak płaczu.

Można się bać i jednocześnie korzystać z dostępnych sposobów radzenia sobie.

Stwórzmy plan na kolejną wizytę

Po wszystkim możemy zapisać:

Co pomogło?

  • pierwszy termin rano,
  • słuchawki,
  • obecność rodzica,
  • wcześniejsze obejrzenie zdjęć,
  • krótkie komunikaty.

Co przeszkadzało?

  • długa poczekalnia,
  • suszarka,
  • nagły dotyk,
  • zbyt wiele pytań.

Co zmienimy następnym razem?

  • poprosimy o termin bez czekania,
  • zabierzemy inne słuchawki,
  • wcześniej przypomnimy sygnał „stop”,
  • poprosimy o rezygnację z suszenia włosów.

Dzięki temu każda kolejna wizyta może być trochę lepiej dopasowana.

Nie ćwiczymy po to, żeby dziecko „przyzwyczaiło się do wszystkiego”

Celem przygotowania nie jest sprawienie, aby dziecko przestało odczuwać dyskomfort.

Niektóre bodźce nadal mogą być dla niego bardzo trudne.

Możemy jednak pomóc mu:

  • wiedzieć, czego się spodziewać,
  • rozpoznawać własne granice,
  • komunikować dyskomfort,
  • korzystać z przerwy,
  • wybierać pomocne strategie,
  • stopniowo zdobywać doświadczenie w bezpiecznych warunkach.

Nie musimy usuwać każdej trudności.

Chcemy zwiększyć poczucie kontroli i bezpieczeństwa.

Kiedy warto skorzystać z dodatkowego wsparcia?

Konsultacja może być pomocna, gdy:

  • nawet rutynowe wizyty regularnie kończą się bardzo silnym kryzysem,
  • dziecko unika potrzebnej opieki medycznej,
  • lęk zaczyna pojawiać się wiele dni przed terminem,
  • dziecko ma bardzo silne reakcje na dotyk lub określone bodźce,
  • wcześniejsze trudne doświadczenia utrudniają kolejne wizyty,
  • rodzic nie wie, jak przygotować dziecko bez zwiększania jego lęku,
  • dostępne strategie nie przynoszą poprawy,
  • wyjście z domu w podobne miejsca staje się coraz trudniejsze.

Podczas konsultacji możemy wspólnie rozłożyć sytuację na poszczególne etapy, znaleźć moment największego przeciążenia i przygotować prosty plan dostosowany do konkretnego dziecka.

Nie chodzi o nauczenie dziecka, że musi wszystko znosić.

Chodzi o stworzenie takich warunków, w których może bezpieczniej przejść przez sytuacje, których nie zawsze da się uniknąć.

Przewidywalność daje więcej niż zapewnienie „będzie dobrze”

Przed wizytą chcemy uspokoić dziecko.

Najłatwiej powiedzieć:

„Nie martw się”.

„Będzie dobrze”.

„To tylko chwila”.

Dla dziecka znacznie bardziej pomocna może być jednak konkretna informacja:

„Najpierw wejdziemy do poczekalni”.

„Będę z tobą”.

„Zanim ktoś cię dotknie, powie, co zrobi”.

„Jeśli będzie za dużo, możesz użyć naszego sygnału”.

„Po wizycie wracamy do domu i odpoczywamy”.

Nie możemy zagwarantować, że każda wizyta będzie łatwa.

Możemy za to sprawić, że dziecko nie będzie wchodziło w nią bez informacji, możliwości komunikowania swoich granic i planu na moment, kiedy napięcie zacznie rosnąć.

Czasem właśnie to robi największą różnicę.

Powiązana usługa

Wsparcie rodziców dzieci z ASD i szczególnymi potrzebami

Pomoc w codzienności, komunikacji, regulacji emocji i przeciążeniu rodzica.

Opis usługi: Wsparcie rodziców dzieci z ASD i szczególnymi potrzebami